Kategorie: Wszystkie | ABC futbolu amerykańskiego | NCAA | NFL | O mnie | PLFA | inne
RSS
piątek, 04 stycznia 2013

Play-offy w NFL są unikatowe na skalę amerykańską, ze względu na niezwykle oryginalny system. Do play-offów kwalifikuje się po sześć drużyn z każdej konferencji: czterej zwycięzcy dywizji, którzy są rozstawieni z numerami 1-4 w zależności od ich bilansu zwycięstw i porażek oraz dwa zespoły z dalszych miejsc z najlepszym bilansem zwycięstw i porażek, niezależnie od tego z jakich dywizji pochodzą, które są rozstawiane z numerami 5-6. Może to prowadzić do takich paradoksów jak w tegorocznej NFC, gdzie drudzy w NFC West Seattle Seahawks z bilansem 11-5 rozstawieni są niżej niż zwycięzcy NFC North Washington Redskins, którzy wygrali zaledwie 10 meczów. Zdarza się też, choć rzadko, że oba zespoły z miejsc 5-6 pochodzą z jednej dywizji. Taką sytuację mieliśmy w zeszłym roku, gdy trzech przedstawicieli AFC North wzięło udział w play-offach.

Wracając jednak do systemu rozgrywek. W play-offach gra się tylko jeden mecz. Wygrywający awansuje, przegrywający kończy sezon. Gospodarzem zawsze jest drużyna wyżej rozstawiona.

W pierwszej serii meczów play-offowych odpoczywają dwie najwyżej rozstawione drużyny z każdej konferencji. W tym roku są to Broncos i Patiots w AFC oraz Falcons i 49ers w NFC. Pozostałe grają w „Rundzie Dzikich Kart” (Wild Card Round), nazywanej tak od zespołów z miejsc 5 i 6, czyli tych z dziką kartą. Rozgrywane są wg schematu trzeci zespół z szóstym i czwarty z piątym. Zwycięzcy awansują do „Rundy Dywizji” (Divisional Round), gdzie czekają już dwa najwyżej rozstawione zespoły. Drużyna z miejsca pierwszego gra z najniżej rozstawionym zespołem, który zakwalifikował się do tej rundy, ekipa z drugiego miejsca gra z wyżej rozstawionym z dwóch kwalifikantów. Zwycięzcy Divisional Round spotykają się w finałach obu konferencji, a mistrzowie konferencji mierzą się w Super Bowl o miano najlepszej ekipy w footballu amerykańskim.

W ten weekend będziemy mogli obserwować Wild Card Round, co oznacza, że nie zobaczymy najwyżej rozstawionych ekip, co nie znaczy, że zabraknie emocji. Poniżej krótkie opisy wszystkich rywalizacji i moje typy (zgodnie z amerykańskim sposobem zapisu, gospodarz na drugim miejscu).

 

AFC

#6 Cincinnati Bengals – #3 Houston Texans (5 stycznia, 16:30 ET, 22:30 CET)

Będzie to rewanż za zeszłoroczne spotkanie pierwszej rundy, w którym Texans, mimo braku kontuzjowanego Matta Schauba, pokonali Bengals i wygrali pierwszy w swojej historii mecz play-offów. Tym razem Texans przechodzą kryzys. Przegrali trzy ze swoich ostatnich czterech meczy i stracili wydawałoby się pewne pierwsze miejsce w AFC. Tymczasem Bengals są w gazie. Oni z kolei wygrali siedem z ostatnich ośmiu meczy. Obie ekipy mają solidnego, choć mało widowiskowego rozgrywającego i elitarnego recivera. Jednak kluczowym pojedynkiem będzie rywalizacja linii ofensywnej Bengals z J.J. Wattem, najlepszym obecnie defensorem NFL. Jeśli zdołają go ograniczyć (bo powstrzymać nie sposób), to Bengals mogą sensacyjnie wywieźć z Houston pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w play-off od przeszło 40 lat.

Mój typ: Bengals

 

#5 Indianapolis Colts – #4 Baltimore Ravens (6 stycznia, 13:00 ET, 19:00 CET)

Colts to ta najbardziej “amerykańska” z historii w tegorocznym NFL. Trener skutecznie walczący z  białaczką wraca do zespołu na koniec sezonu i podrywa go do walki. Młody rozgrywający bierze bandę nieudaczników i awansuje z nimi do play-offów. Ktoś w Hollywood już na pewno wykupił do niej prawa. Czy Andrew Luck będzie w stanie przedłużyć „amerykański sen” Colts? Naprzeciwko nich staną zawsze groźni Ravens, którzy pogrążeni są ostatnio w kryzysie. Jednak i oni mają potężną motywację. Niedzielny mecz będzie zapewne ostatnim spotkaniem przed własną widownią legendarnego Raya Lewisa. Linebacker, który jest w Baltimore od początku istnienia drużyny, ogłosił, że po sezonie kończy karierę (na pewno poświęcę mu jeszcze osobny wpis). Magia Andrew Lucka pozwoli mu wygrać jeszcze dużo meczy w play-off, ale jeszcze nie w tym roku.

Mój typ: Ravens

 

NFC

#6 Minnesota Vikings - #3 Green Bay Packers (5 stycznia, 20:00 ET, 02:00 CET)

Adrian Peterson jak na razie w dwóch tegorocznych meczach z łatwością rozmontowywał obronę Packers. Jednak tym razem do składu Green Bay powróci Charles Woodson, zapewne zagra też WR Jordi Nelson. Poza tym lepiej nie zakładać się przeciwko Aaronowi Rodgersowi, najlepszemu statystycznie playoffowemu QB w historii. Zwłaszcza, że naprzeciwko niego staje Christian Ponder. Jeśli tylko linia ofensywna Packers zdoła powstrzymać Jareda Allena przed zgnieceniem na miazgę Rodgersa (co wcale nie jest takie pewne), to Green Bay łatwo awansuje do kolejnej rundy. Jeśli jednak Vikings wygenerują skuteczną presję na Rodgersa wszystko będzie zależało od skuteczności defensywy przeciwko Petersonowi.

Mój typ: Packers

 

#5 Seattle Seahawks - #4 Washington Redskins (6 stycznia, 16:30 ET, 22:30 CET)

Obie ekipy mają dynamicznych debiutantów na pozycji rozgrywających i silnych, skutecznych running backów. Jednak Seahawks mają najlepszą obronę ligi, której Redskins nie posiadają. RG3 jest graczem jak na razie lepszym od Russela Wilsona, ale nie wiadomo, czy zdoła wyleczyć do końca kontuzję kolana. Gdyby mecz był grany w  Seattle, nie dawałbym Redskins najmniejszych szans. Jednak nawet przewaga własnego boiska nie zagwarantuje im, że zdołają coś zdziałać przeciwko defensywie Seahawks.

Mój typ: Seahawks



czwartek, 03 stycznia 2013

Po zeszłym sezonie, gdy Packers wydawali się ekipą terminatorów nie do zatrzymania, przyszły play-offy, w których zebrali łomot już w pierwszym meczu. W tym sezonie Aaron Rodgers i spółka wyglądali już jak zwykli śmiertelnicy. Czy to wróży lepszy postseason dla ekipy ze stanu Wisconsin?

 

Formacja ofensywna

Najważniejsza różnica tkwi w ofensywie. Aaron Rodgers nie miał tak dobrego sezonu jak w 2011 r., ale nikt go po nim nie oczekiwał. Co prawda i tak miał najlepszy passer rating w lidze i wciąż bez wątpienia zalicza się do wąskiej grupy elitarnych quarterbacków, ale liczba INT w jego wykonaniu zwiększyła się ponad dwukrotnie.

Na pewno spory wpływ na odrobinę słabsze statystyki Rodgersa miała fatalna linia ofensywna. Ściągnięty z Indianapolis center Jeff Saturday spisywał się tak fatalnie, że pod koniec sezonu wylądował na ławce, a jego koledzy nie grali się dużo lepiej. W efekcie Rodgers często musiał pozbywać się piłki zbyt wcześnie, a i tak przypadł mu w udziale tytuł najczęściej sackowanego rozgrywającego ligi.

Nie pomogły mu też problemy w korpusie reciverów. Greg Jennings i Jordi Nelson, formalnie reciverzy numer 1 i 2 w drużynie, stracili dużą część sezonu przez urazy. Co prawda pod ich nieobecność rozbłysła gwiazda Randalla Cobba (który jednak w końcówce sezonu skręcił sobie kostkę), a James Jones stał się wartościową opcją nr 2, zwłaszcza w okolicach pola punktowego rywali, jednak Green Bay nie miało już takiej głębi na tej pozycji jak w zeszłym roku. Nie pomogła też niejasna sytuacja z podstawowym TE Jarmichaelem Finleyem, który publicznie wyrażał niezadowolenie ze swojej roli w zespole.

Niemniej jednak Rodgers, Cobb, Jones i drugi z TE Tom Crabtree zdołali zmontować jeden z najniebezpieczniejszych ataków podaniowych w lidze. Nie mieli innego wyjścia wobec słabej gry biegowej.

Przez cały sezon Packers usiłowali uruchomić grę dołem, by trochę odciążyć Rodgersa. Najpierw głową w mur bił Cedrick Benson,  a po jego kontuzji zadanie to przejęła cała koalicja RB. W kilku meczach ta gra miała ręce i nogi, ale najczęściej linia ofensywna nie była zdolna, by solidnie czyścić przedpole, a biegacze Packers okazali się po prostu za słabi, by zdziałać coś bez pomocy kolegów z przodu.

Mimo wszystkich swoich wad, ofensywa Green Bay zajęła 13. miejsce pod względem zdobywanych jardów i aż 5. miejsce w lidze pod względem zdobytych punktów. Na plus trzeba im też zapisać zaledwie 16 strat, co dało im ex-equo drugie miejsce w lidze.

 

Formacja defensywna

Największym problemem defensywy była nierówna gra. Zdarzały się mecze, gdy biegali jak kurczaki bez głowy, ale zdarzały się i spotkania, gdzie kompletnie dominowali. B.J. Raji to znikał na całe mecze, to dominował na linii wznowienia akcji.  Secondary zanotowała kilka naprawdę fenomenalnych zagrań, ale z drugiej strony pozwoliła Christanowi Ponderowi rozegrać w ostatniej kolejce sezonu najlepszy mecz  w jego karierze.

Packers zajęli drużynowo drugie miejsce w ilości sacków, a Clay Matthews, choć opuścił kilka spotkań, był piąty indywidualnie z 13 sackami w 12 meczach. Z drugiej strony zajęli dopiero 11. miejsce w lidze w obronie, zarówno pod względem jardów, jak i punktów zdobywanych przez przeciwnika.

Problemem jest obrona przeciwko grze biegowej. Adrian Peterson w dwóch meczach przeciwko Packers zdobył w sumie ponad 400 jardów, z czego przeszło 280 już po pierwszym kontakcie z obrońcą. Packers pozwalają przeciwnikom przebiec 4.5 jarda w każdej próbie i pod tym względem są szóstą od końca obroną ligi.

Brakuje też presji na piłkę. 23 wymuszone straty sytuują Packers ex-eqo na 17. miejscu w lidze i to głównie winą defensywy jest mizerny stosunek strat wymuszonych do własnych, wynoszący +7, choć warto zauważyć, że najlepsi w AFC Denver Broncos popełnili więcej strat, niż wymusili.

Obrona będzie musiała wspiąć się na wyżyny, jeśli Packers marzą o powtórzeniu ataku na mistrzowski tytuł sprzed dwóch lat. Będzie to o tyle łatwiejsze, że w ostatnim meczu sezonu zasadniczego do gry wrócił Matthews, a na play-offy powinien być gotowy Charles Woodson, który ma swoje lata, ale wciąż jest ważnym wsparciem obrony podaniowej w niektórych sytuacjach.

 

Special teams

Ogromnym problemem Packers jest kicker Mason Crosby, najsłabszy w tym elemencie zawodnik w NFL, przynajmniej w tym sezonie. Tak jak wcześniej można było na nim polegać, tak w tym sezonie pudłuje seryjnie, zwłaszcza z większych odległości. Może to się zemścić na drużynie w play-offach, gdy o zwycięstwie często decydują field goale w ostatnich sekundach.

Także punty nie są specjalnie imponujące. Tim Masthay i jego koledzy odsuwają przeciwnika średnio o 39.4 jardy na punt, co jest piątym najsłabszym wynikiem w lidze.

Jeśli chodzi o obronę gry powrotnej, to Packers znajdują się w środku stawki w przypadku kickoffów i pod koniec, jeśli chodzi o powroty po puntach. Na szczęście wynika to z wielu średniej długości powrotów, bo ani razu nie pozwolili na spektakularną akcję. Niestety trudno też znaleźć spektakularną akcję ekip przeciwdziałających powrotom.

Jedynym pozytywem jest własna gra powrotna, w której Green Bay sytuuje się w czołowej dziesiątce ligi i która często daje Aaronowi Rodgersowi i kolegom dobrą pozycję startową. Jednak standardowy człowiek od akcji powrotnych, Randall Cobb, stał się tak istotnym reciverem, że być może Mike McCarthy zwolni go z tych obowiązków. W ostatnim meczu nieźle zastąpił go Jeremy Ross, ale wciąż nie wiadomo kto będzie grał na tej pozycji w play-offach.

 

Nowi zawodnicy

Z debiutantów największy wpływ na grę miał bez wątpienia wybrany w drugiej rundzie Casey Hayward, który z powodzeniem zastąpił kontuzjowanego Woodsona i zanotował najwięcej przechwytów i wybronionych podań w drużynie.

Niezły początek sezonu miał Nick Perry, który miał atakować QB rywali z przeciwnej strony niż Clay Matthews. O ile w tym spisywał się nieźle, to kiedy przychodziło do obrony krótkich podań było już znacznie gorzej. Trudno jednak ocenić jego pełny sezon, bo szybko nabawił się kontuzji, która zakończyła jego grę w tym roku.

Pozostali debiutancie nie wyróżnili się niczym szczególnym, choć każdy miewał obiecujące chwile i z orzeczeniem czy były to dobre wybory należy jeszcze się wstrzymać.

Co do innych nowych graczy, Cedrick Benson kompletnie zawiódł. Nie był w stanie wykrzesać nic z gry biegowej i szybko uległ kontuzji. Jeff Saturday również okazał się nieporozumieniem i jedynie cieniem gracza, który wcześniej współpracował z Paytonem Manningiem w czasie największych sukcesów Colts i zapewne po sezonie zakończy karierę.

Trzech graczy z pozycji DE zakontraktowanych przed sezonem zostało błyskawicznie zwolnionych i nie odegrało większej roli.

Ogólnie draft był poniżej przeciętnej, a pozyskiwanie wolnych agentów wypadło wręcz katastrofalnie. Trzonem drużyny pozostali weterani poprzednich sezonów.

 

Perspektywa przed play-offami

Packers z bilansem 11-5 wygrali NFC North i zajęli trzecie miejsce w całej NFC. W pierwszym meczu play-off spotkają się u siebie z Minnesota Vikings, a jeśli wygrają, zagrają z Atlanta Falcons.

Packers to ekipa, która może celować nawet w Super Bowl, jeśli wszyscy zagrają na normalnym poziomie. Spowolnić ich mogą jednak urazy, nierówna gra defensywy (zwłaszcza niezdolność do generowania strat) i fatalna linia ofensywna. W wyrównanych meczach problemem mogą stać się też special teams.

Naprawdę trudno mi przewidywać dalszą drogę Packers. Jako kibic chciałbym wierzyć, że zameldują się w Super Bowl, ale patrząc realistycznie to raczej nie jest ekipa, która mogłaby zasiąść na tronie footballowego świata.

środa, 02 stycznia 2013

Dla Patriots sezon 2012 okazał się dość udany. Po nieco słabszym początku pewnie wygrali AFC East i z drugim miejscem w AFC mają wolny los w pierwszej rundzie play-off. Ostatecznie ekipa z Bostonu wygrała 12 meczy, a przegrała 4.

 

Formacja ofensywna

New England Patriots jak zwykle wyglądali fantastycznie w ofensywie. Trudno, by było inaczej, skoro ich quarterbackiem jest Tom Brady. Jednak w tym sezonie ofensywa zależąca tylko od Brady’ego zyskała nowy wymiar, a to dzięki grze biegowej. Steven Ridley pokonał w tym sezonie 1263 jardy, co dało mu siódme miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych RB, a miał wsparcie Danny’ego Woodheada, Brandona Boldena i Shane’a Vereena, którzy zgromadzili po około 300 jardów dołem. W sumie Patriots zgromadzili 2184 jardy biegowe, co, po latach wleczenia się w tej klasyfikacji w ogonie NFL, dało im siódme miejsce w lidze.

Gra podaniowa jak zwykle wyglądała bardzo solidnie. Brady był klasą dla siebie i przez większą część sezonu poważnym kandydatem do nagrody MVP, póki nie pogrzebał swoich szans słabszą końcówką. Do zespołu nieźle wszedł Brandon Lloyd, jednak ofensywa podaniowa jak zwykle opierała się na krótkich, precyzyjnych podaniach w środku boiska, w łapaniu których przodują Wes Welker, Rob Gronkowski i Aaron Hernandez.

Mimo początkowej niepewności co do newralgicznej pozycji LT, na której miał grać mało doświadczony Nate Soldier, linia ofensywna Patriots spisywała się znacznie lepiej niż w poprzednich latach. Świetnie czyściła drogę w akcjach biegowych, a Tom Brady był wśród najrzadziej sackowanych rozgrywających ligi.

Tak naprawdę w ofensywie trudno się do czegokolwiek przyczepić. Brak może groźnego wertykalnego recivera, który łapałby 40-50 jardowe bomby od Brady’ego, ale jak już wspomniałem w schemacie ofensywnym Patriots, będącym klasyczną West Coast Offense, nie bardzo jest miejsce dla kogoś takiego. Tak naprawdę renesans gry biegowej i lepsza linia ofensywna to jedyne zmiany, których Pats potrzebowali i które w tym sezonie dostali.

Ogólnie ofensywa zgromadziła niemal 428 jardów na mecz. Jednak niewiele mniej miały ofensywy Detroit i New Orleans, a przecież te zespoły nie odniosły wielkich sukcesów. Kluczem nie są jardy, a punkty zdobywane przed Brady’ego i spółkę. Patriots jako jedyna ekipa w tym sezonie przekroczyła 500 zdobytych punktów. Zgromadzili ich 557, średnio 34.8 na mecz, o niemal 5 punktów/mecz więcej niż następni w tej kategorii Denver Broncos. Dla porównania, Detroit Lions, choć ich ofensywa zgromadziła drugą największą ilość jardów, są dopiero na 17 miejscu wśród najlepiej punktujących ekip. Patriots popełnili też zaledwie 16 strat, najmniej ze wszystkich ekip w lidze.

 

Formacja defensywna

Nieco więcej problemów sprawia defensywa. Dzięki udanym wyborom w tegorocznym drafcie (o tym za chwilę) Patriots bardzo wzmocnili linię defensywną. Vince Wilfork jak zwykle dominował na linii, a po bokach miał korpus młodych, utalentowanych DE. Także korpus linebackerów należy do najlepszych w lidze (chyba tylko 49ers dysponują lepszą grupą). W obronie biegowej Patriots pozwalali rywalom na przebiegnięcie średnio 3.9 jarda na próbę, co stawia ich na szóstym miejscu w NFL. Wymusili też najwięcej, bo 19 fumbles przy akcjach biegowych, aż o siedem więcej niż następni Chicago Bears. Ogółem wymusili 41 strat, na które złożyło się 20 przechwytów i 21 odzyskanych fumbles, a wskaźnik strat wymuszonych do własnych wyniósł +25 i jest najlepszy w lidze.

20 przechwytów to czwarty wynik w lidze, niemniej jednak obrona podaniowa pozostaje największą słabością Pats. Po prostu secondary ekipy z Nowej Anglii pozwala na zbyt wiele długich, udanych podań. Przeciwnicy zdobywają 7.7 jarda na każde wykonane podanie i jest to piąty najgorszy wynik w lidze. Z drugiej strony brakuje trochę presji na rozgrywających rywala, choć 37 sacków defensywy Patriots sytuuje się w okolicach ligowej średniej.

Mam nadzieję, że w play-offach secondary Patriots będzie w stanie w optymalnym zestawieniu, bo jak dotąd mocno przerzedzały ją kontuzje. Trzeba przyznać, że transfer Aqiba Taliba bardzo wzmocnił tę formację i dał Billowi Belichickowi możliwość przesunięcia Devina McCourthy’ego na pozycję safety, z korzyścią dla tego gracza i całego zespołu.

Ogółem defensywa jest dopiero na 25. miejscu w lidze, oddając rywalom ponad 373 jardy na mecz. Jednak kiedy popatrzymy na punkty zdobyte przez rywali, sytuacja wygląda znacznie lepiej, bo formacja defensywna jest w tej klasyfikacji na 9. miejscu, z zaledwie 20.7 straconych punktów na mecz.

 

Special teams

Mijający sezon był dość przeciętny dla Patriots jeśli chodzi o sytuacje specjalne. Nieco słabiej niż zwykle spisywał się kicker Stephen Gostkowski, który znajduje się w ogonie najskuteczniejszych kickerów ligi, także punty Zoltana Mesko nie osiągają jakichś nadzwyczajnych odległości. Gra powrotna także plasuje się w okolicach ligowej średniej, choć Patriots zaliczyli po jednym powrocie na TD po puncie i kickoffie. Znacznie lepiej wygląda sprawa obrony przeciwko akcjom powrotnym. Pats pozwolili zaledwie na 6.7 jardów akcji powrotnej po puncie (3. miejsce w lidze) i 20.5 po kickoffie (również 3. miejsce w lidze). Przy żadnej z akcji powrotnych nie pozwolili na przyłożenie.

 

Nowi zawodnicy

Strzałem w dziesiątkę okazały się wybory Patriots w pierwszej rundzie draftu. Chandler Jones i Dont’a Hightower od razu stali się podstawowymi zawodnikami w defensywie i gdyby nie spowolniły ich nieco urazy, byliby solidnymi kandydatami do nagrody debiutantów roku w obronie. Niespodziewanie dobrze w drużynę wkomponował się Alfonzo Dennard, który został wybrany dopiero w siódmej rundzie, ze względu na spore problemy z dyscypliną, ale stał się podstawowym cornerbackiem Pats. Ważnym rezerwowym jest Tavon Wilson, choć zużycie na tego gracza wyboru z drugiej rundy było chyba przesadą. Poniżej oczekiwań spisuje się wybrany w trzeciej rundzie Jake Bequette, który najczęściej udziela się w special teams.

Spory wkład w sukcesy Patriots mieli debiutanci, których nikt nie wybrał w drafcie. Brandon Bolden to cenny zmiennik dla Stevena Ridleya, a Justin Francis kluczowy zmiennik w linii defensywnej.

Spośród transferów z innych drużyn dobrze spisuje się safety Steve Gregory. Niezłe chwile miewał też reciver Brandon Lloyd, choć po tym graczu spodziewaliśmy się nieco więcej. Pozyskany w trakcie sezonu Aqib Talib, jak już wspominałem, stał się czołową postacią podaniowej obrony Patriots.

 

Perspektywa na play-off

Patriots mają za sobą dość udany sezon zasadniczy. W AFC East praktycznie nie mają wartościowych rywali, więc sam awans do play-off nikogo nie zadowala. Ta drużyna jedynie zdobycie Super Bowl będzie mogła uznać za prawdziwy sukces. W AFC jedynymi, którzy mogą im w tym przeszkodzić są Denver Broncos i ich QB Payton Manning którzy mogą obnażyć słabości secondary Patriots. Jednak to ekipa z Nowej Anglii jest jednym z najważniejszych kandydatów do mistrzostwa.

wtorek, 01 stycznia 2013

Sezon zasadniczy za nami. Liga szykuje się na play-offy, ale zanim nadejdzie ten miesiąc, na który fani NFL czekają cały rok, warto jeszcze podsumować sezon zasadniczy. Dziś przedstawiam moje typy na nagrody indywidualne. W rzeczywistości zostaną one przyznane dopiero pod koniec stycznia.

 

MVP

Mój typ: Payton Manning (Denver Broncos)

Od niedzieli zdążyłem zmienić moje zdanie na ten temat z jakieś dwadzieścia razy. Problem polega na tym, że do tej nagrody jest tylko dwóch poważnych kandydatów: Manning i RB Vikings Adrian Peterson. Jednak ta nagroda przyznawana jest najbardziej wartościowemu graczowi, a nie temu, który miał najlepszy sezon indywidualnie. Payton Manning wziął drużynę, która w zeszłym roku weszła do play-off dzięki cudom wyczynianym przez Tima Tebow i uczynił z niej głównego faworyta do wygrania tegorocznego Super Bowl. Tymczasem Peterson ma za sobą niesamowity sezon, ale jego Vikings ledwo zakwalifikowali się do play-off, a statystycy ESPN obliczyli, że Peterson gra minimalnie lepiej w meczach przez Vikings przegranych (nie uwzględniając ostatniego meczu sezonu), podczas gdy różnicę robi to, czy dobrze gra jego QB Christian Ponder. Football amerykański to sport, w którym najwięcej zależy od quarterbacków, a zwłaszcza w jego NFL-owym wydaniu.

 

Offensive Player of the Year (Najlepszy gracz ofensywy)

Mój typ: Adrian Peterson (Minnesota Vikings)

Nie mogło być inaczej. Peterson przegrał tytuł MVP o włos z Manningiem, ale drugi najlepszy biegowy sezon w historii, wykręcony w erze, w której gra biegowa staje się jedynie uzupełnieniem szalejących quarterbacków, zasługuje na ogromny szacunek. Każdy wiedział, że ofensywa Vikings zaczyna się i kończy na Petersonie, a mimo to nikt nie potrafił go zatrzymać.

 

Defensive Player of the Year (Najlepszy gracz defensywy)

Mój typ: J.J. Watt (Houston Texans)

Już dawno nie było w NFL zawodnika defensywnego, którego przez dużą część sezonu poważnie traktowanoby jako kandydata do nagrody MVP.  Watt został liderem NFL w kategorii sacków i pierwszym graczem w historii, który w jednym sezonie zgromadził co najmniej 20 sacków (20.5) i 15 wybronionych podań (16). Dla defensywnego liniowego ta druga statystyka jest wręcz niesamowita. Dla porównania CB Tim Jennings, tegoroczny lider przechwytów, ma na koncie zaledwie o pięć wybronionych podań więcej. Watt dołożył do tego 69 zatrzymań (tackles), z czego aż 23 zatrzymały gracza ataku na lub przed linią wznowienia akcji. Watt jest graczem kompletnym i absolutnie dominującym, a to dopiero jego drugi sezon w lidze.

 

Offensive Rookie of the Year (Najlepszy debiutant w ofensywie)

Mój typ: Andrew Luck (Indianapolis Colts)

Tegoroczny draft obrodził niespotykaną obfitością utalentowanych graczy w ofensywie. Trzech rozgrywających od pierwszego meczu prowadziło swoje drużyny i zasłużenie doprowadziło je do play-offów. Luck, RG3 i Russel Wilson w każdym normalnym roku wygraliby w cuglach tę nagrodę. Tak samo jak dwóch running backów: Alfred Morris z Redskins i Doug Martin z Buccaneers. W słabszych latach można by też rozważyć Ryana Tannehilla z Miami czy T.Y. Hiltona z Colts. Jednak wygrać może tylko jeden. Wybrałem Lucka, ponieważ osiągnął sukces, nie mając wsparcia uzdolnionych kolegów. Russel Wilson mógł liczyć na grę biegową Marshawna Lyncha i najlepszą obronę w lidze. RG3 miał wspomnianego już Alfreda Morrisa i również niezłą defensywę. Luck prowadził zespół bardzo słaby, gdzie wymagano od niego tyle, co Patriots wymagają od Toma Brady'ego. Poradził sobie znakomicie, a przeciętne statystyki są w jego wypadku dość mylące. Podobnie jak fenomenalne statystyki Griffina i Wilsona. Nic nie ujmując obu tym świetnym graczom, mieli dużo łatwiejsze warunki niż Luck. Jednak którykolwiek z tych trzech graczy zgarnie nagrodę, będzie to nagroda zasłużona.

 

Defensive Rookie of the Year (Najlepszy debiutant w defensywie)

Mój typ: Luke Kuechly (Carolina Panthers)

Zadebiutował na niezwykle trudnej i odpowiedzialnej pozycji środkowego linebackera. W systemie obrony 4-3 (a takim grają Panthers) środkowy linebacker to quarterback defensywy, gracz odpowiadający za ustawienie kolegów i przekazywanie informacji o zagrywkach. Do tego Kuechly został liderem NFL w ilości zatrzymań.

 

Coach of the Year (Najlepszy trener)

Mój typ: Chack Pagano/Bruce Arians (inndianapolis Colts)

Po trzecim meczu tegorocznego sezonu Chuck Pagano ogłosił, że w związku z postępującą białaczką musi wziąć urlop zdrowotny. Zastąpił go koordynator ofensywy Bruce Arians, który prowadził zespół do powrotu trenera w ostatniej kolejce sezonu po zwalczeniu przez niego choroby. Piękna wzruszająca historia, a do tego kawał dobrej roboty. Zrobienie z najsłabszego zespołu w lidze jednej z dwunastu ekip play-offowych oraz znakomite wprowadzenie do drużyny Andrew Lucka to zasługi tego duetu. Ich jedynym kontrkandydatem jest Pete Carrol z Seattle Seahawks, którzy niespodziewanie stali się poważnymi pretendentami do mistrzowskiego tytułu, choć niedawno byli jedynie pośmiewiskiem.

 

Comeback Player of the Year (Powrót roku)

Mój typ: Adrian Peterson (Minnesota Vikings)

Jeśli facet zrywa wszystkie więzadła w kolanie, a po roku jest o włos od pobicia biegowego rekordu NFL, to po prostu musi dostać tę nagrodę.

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Miniony weekend był ostatnim w tym sezonie, w którym rozegrano szesnaście spotkań. Od dziś dwanaście ekip szykuje się na play-offy, a dwadzieścia na kolejny sezon.

 

1. W AFC znaliśmy już komplet uczestników play-off. Wydawało się, że dość oczywiste jest również ich rozstawienie. Jednak Houston Texans przegrali na wyjeździe z Indianapolis Colts. Colts, niezależnie od wyniku tego spotkania, wchodzili do play-offów rozstawieni z numerem pięć, tymczasem Texans walczyli o pierwsze miejsce w konferencji. Jednak gospodarze, podbudowani powrotem trenera Chucka Pagano, który wygrał walkę z białaczką, zagrali świetne spotkanie i Texnas spadli aż na trzecie miejsce. Ekipa z Texasu przegrała trzy z ostatnich czterech meczy.

 

2. Potknięcie Texans wykorzystali Denver Broncos i New England Patriots. Oba zespoły wygrały wysoko swoje mecze, odpowiednio z Kansas City Chiefs i Miami Dolphins i wskoczyły odpowiednio na pierwsze i drugie miejsce w konferencji. W nagrodę za tydzień mają wolne, rywalizację zaczynają od drugiej rundy play-off. Dla fanów Patriots wspaniałą informacją był powrót po kontuzji Roba Gronkowskiego, który złapał dwa podania, w tym jedno na TD.

 

3. A jeśli przy Kansas City Chiefs jesteśmy, to ekipa ta zapewniła sobie najgorszy bilans w NFL i w drafcie 2013 będą wybierać z pierwszym numerem. Jednak biorąc pod uwagę jak skromnie zapowiada się najbliższy nabór, chyba nie są zachwyceni. Zwłaszcza że o jeden rok ominęli ich Andrew Luck i RG3. Z dwójką wybierać będą Jacksonville Jaguars, a z trójką Oakland Riders Sebastiana Janikowskiego.

 

4. W NFC Minnesota Vikings wygrali po zaciętym meczu u siebie z Green Bay Packers i awansowali dzięki temu do play-offów z ostatniego, szóstego miejsca. Oznacza to, że w domach zostaną zawodnicy Chicago Bears. Packers popełnili za dużo prostych błędów, zwłaszcza w obronie. Nie mają odpowiedzi na Adriana Petersona, który w dwóch meczach przeciwko Green Bay przebiegł przeszło 400 jardów. A co gorsza ta para spotyka się znów za tydzień na Lambou Field w meczu pierwszej rundy play-off.

 

5. Z potknięcia Packers skorzystali San Franciso 49ers, którzy wygrali pewnie z Arizona Cardinals, co dało im drugie miejsce w NFC i wolny weekend.

 

6. W najciekawszym meczu kolejki, w którym zwycięzca awansował do play-off, a przegrany odpadał, Washington Redskins pokonali Dallas Cowboys. QB ekipy z Texasu, Tony Romo, jak zwykle wykręcał świetne statystyki przez większość sezonu i jak zwykle nawalił, kiedy zespół go najbardziej potrzebował (trzy INT w niedzielę). W Washingtonie bohaterem wyjątkowo nie był RG3, ale inny debiutant, RB Alfred Morris, który zaliczył 200 jardów i 3 TD dołem.

 

7. Przegląd rekordów:

- Andrew Luck wyśrubował rekord podaniowych jardów w wykonaniu debiutanta do 4374. Do tego jest pierwszym QB, który w swoim pierwszym sezonie miał sześć meczy, w których podał na ponad 300 jardów.

- Russel Wilson zaliczył w tym sezonie 26 podań na TD, tym samym wyrównując debiutancki rekord Paytona Manninga. Jako fan Green Bay Packers nie mogę nie wspomnieć, że jedno z nich zostało mu podarowane przez sędziów.

- Calvin Johnson złapał w tym sezonie podania na 1964 jardy. To rekord NFL, ale Johnson nie stał się pierwszym reciverem w historii, który w jednym sezonie zaliczył 2 tys. jardów

- Rekord sakców w sezonie (22.5) pozostał niepobity. J.J. Watt nie dopadł Andrew Lucka ani razu (choć pół sacka chyba zabrali mu sędziowie) i zakończył sezon z dorobkiem 20.5

- Adrian Peterson został siódmym RB w historii, który przebiegł w sezonie ponad 2 tys. jardów. Jest na drugim miejscu listy wszechczasów z wynikiem 2097 jardów. Do pobicia rekordu NFL zabrakło mu 9 jardów. Szczerze mówiąc kiedy stało się jasne, że Vikings wygrają z Packers (pół minuty do końca, remis, w zasięgu field goala i z jednym z najlepszych kickerów w lidze), zacząłem kibicować Petersonowi. Vikings byli 11 jardów od pola punktowego i gdyby Peterson zdobył je wszystkie, miałby rekord, ale czasu było tak mało, że Vikings postanowili nie ryzykować i kopnęli za trzy. Szkoda.

- Drew Brees ten sezon miał średnio udany, ale ustanowił kilka rekordów. Podając w tym sezonie na 5177 jardów został pierwszym QB z dwoma sezonami z rzędu na ponad 5 tys. jardów, trzema z rzędu na ponad 4,5 tys. jardów i siedmioma z rzędu z ponad 4 tys. jardów.

 

8. Dziś „Czarny poniedziałek”. Jest on czarny głównie dla trenerów i managerów w NFL, bowiem jest to pierwszy dzień po ostatnich meczach sezonu zasadniczego, gdy zwalnianych jest wielu trenerów i generalnych managerów, których pracę negatywnie oceniają właściciele. Wśród najbardziej zagrożonych są Andy Reid z Philadelphia Eagles (plotki głoszą, że decyzję o swoim zwolnieniu poznał już w piątek, ale klub oficjalnie zaprzecza), Romeo Crennel z Kansas City Chiefs, Rex Ryan z New Jork Jets, Ken Wisenhurst z Arizona Cardinals i Norv Turner z San Diego Chargers. Zmiany w sztabach trenerskich nie są też wykluczone w Cleveland i Jacksonville (gdzie nowi właściciele mogą chcieć zatrudnić nowych ludzi) oraz Carolinie i Chicago. Na rynku nie będzie dostępny Sean Payton, który po odbyciu rocznego zawieszenia, przedłużył w tym tygodniu swój kontrakt z New Orleans Saints o pięć lat.

 

9. Ostateczna kolejność i układ meczy w play-off.

 

Zapraszam w tym tygodniu na bloga, będzie się dużo działo. Jutro przedstawię moje typy na najważniejsze indywidualne nagrody sezonu zasadniczego, w środę podsumuję sezon z perspektywy Patriots, w czwartek Packers i wreszcie w piątek, na dzień przed pierwszą rundą play-off omówię pierwszą rundę i przedstawię moje typy.

Przy okazji wszystkim czytelnikom, stałym i przypadkowym, życzę wszystkiego najlepszego w 2013 r. i wielu przyłożeń w wykonaniu Waszych ulubionych drużyn (byle nie przeciw Packers i Patriots)!

czwartek, 27 grudnia 2012

Pro Bowl to coroczny mecz gwiazd NFL, w którym drużyna AFC mierzy się z ekipą NFC. Jest to wyróżnienie bardzo prestiżowe dla zawodników, z których większość ma w kontraktach wpisane premie tego tytułu. Zawodnicy wybierani są w głosowaniu kibiców, dziennikarzy i zawodników (głosy każdej grupy liczą się jako 1/3 końcowego wyniku).

Niestety sam mecz już od wielu lat jest dość żałosnym widowiskiem, nawet bardziej niż podobne imprezy w koszykówce. Na wszelkich meczach gwiazd gracze dbają przede wszystkim, żeby nie zrobić sobie krzywdy. W koszykówce prowadzi to przynajmniej do masy efektownych akcji. Jednak w footballu po prostu nie da się grać bez kontaktu co prowadzi do masy kuriozalnych sytuacji.

W składach obu drużyn jest w tym roku kilka niespodzianek. Największą jest obecność w ekipie NFC Jeffa Saturaya, który po słabym sezonie w Green Bay został ostatnio posadzony na ławce przez trenera McCarthy’ego.

Jeśli chodzi o zawodników, którzy nie załapali się do Pro Bowl, największym przegranym jest chyba cornerback Seattle Seahawks Richard Sherman, który miał fenomenalny sezon, ale mogło zaszkodzić mu wykrycie dopingu w jego organizmie (Sherman odwołał się od decyzji o zawieszeniu, wynik apelacji jeszcze nie jest znany). Dyskusyjny jest również wybór trzeciego QB w AFC, którym został Matt Schaub, podczas gdy Andrew Luck praktycznie w pojedynkę zmienił Indianapolis Colts z pośmiewiska w wartościową drużynę. Do Pro Bowl nie załapał się też kicker Oakland Riders Sebastian Janikowski, jedyny gracz NFL urodzony w Polsce, ale Phil Dawson z Cleveland Browns naprawdę miał fenomenalny sezon.

Tegoroczni debiutanci stanowią dużą siłę, ale do Pro Bowl wybrano jedynie dwóch: QB Roberta Griffina III z Washington Redskins oraz kickera Blaira Walsha z Minnestoa Vikings.

W NFC najwięcej zawodników, aż dziewięciu, wysłali do Pro Bowl San Francisco 49ers. Aż siedmiu z nich gra w defensywie. W AFC najwięcej graczy wywodzi się z Houston Texans, gdzie z kolei tylko dwóch graczy reprezentuje defensywę.

Wyniki głosowania pokazują też, że nie zawsze indywidualny talent przekłada się na wyniki drużyny. Aż pięciu graczy do Pro Bowl wysłali Kansas City Chiefs, którzy są obecnie najsłabszą drużyną ligi. Z kolei Cincinnati Bengals, którzy zagrają w play-off, będą mieli w Pro Bowl jedynie dwóch przedstawicieli, tyle samo co żałośni New York Jets czy Cleveland Browns.

Ostateczne składy drużyn ulegną jeszcze zmianie, gdyż w Pro Bowl nie grają gracze kontuzjowani oraz, z racji rozgrywania tego spotkania tydzień przed Super Bowl, zawodnicy ekip, które zmierzą się w finale NFL.

Pełne składy obu ekip można zobaczyć na stronie ligi.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Ależ niedziela w NFL! Kilka niezwykle ciekawych meczy, pobite dwa rekordy indywidualne i wszystko gotowe na ostatnią pasjonującą kolejkę sezonu zasadniczego za tydzień. Zapraszam na przegląd najważniejszych wydarzeń.

 

1. Pittsburgh Steelers wyeliminowani z play-off. W meczu u siebie z Cinncinnati Bengals przegrywali już 10:0. Zdołali doprowadzić do remisu i mieli piłkę na koniec czwartej kwarty. Jednak Big Ben posłał podanie prosto w ręce rywali, a Andy Dalton i A.J. Green jednym podaniem dotarli w zasięg skutecznego field goala. 13:10, Bengals wchodzą do play-off z szóstego miejsca, Steelers za tydzień mają już wakacje, w dużej mierze dzięki swojemu rozgrywającemu, który swoimi błędami zawalił dwa ostatnie mecze.

2. Znamy już cała szóstkę uczestników play-off z AFC. Bengals na szóstym miejscu, piąte miejsce zapewnili sobie Indianapolis Colts, wygrywając z Kansas City Chiefs. Pozostałe cztery miejsca zajmą Houston Texans, Denver Broncos, New England Patriots i Baltimore Ravens, najprawdopodobniej w tej kolejności, choć trzy pierwsze zespoły w zależności od wyników ostatnich meczów mogą jeszcze zamienić się miejscami, a Ravens przy swoim zwycięstwie i porażce Pats mogą wskoczyć na trzecią pozycję.

3. Jeśli przy Pats jesteśmy, to w niedzielę pokonali na wyjeździe jedną z najsłabszych ekip ligi, Jacksonville Jaguars. Męczyli się przy tym niemiłosiernie, zwłaszcza w pierwszej połowie. Wciąż do gry nie wrócił Rob Gronkowski, a defensywę przerzedziły urazy, co niestety wyraźnie było widać, gdy Chad Henne wyglądał niemal jak Payton Manning przez cała pierwszą połowę. Co gorsza rytm zaczyna gubić najlepsza ofensywa w lidze. W ostatnich dwóch kolejkach Tom Brady zaliczył tyle samo INT co przez czternaście pierwszych spotkań ligowych. Tym samym chyba pogrzebał swoje szanse na nagrodę MVP. Nawet ja bym na niego teraz nie zagłosował :)

4. Coraz ciekawiej robi się w NFC. Co prawda tam pierwsze miejsce przed play-offami zapewnili sobie Atlanta Falcons, ale za ich plecami trwa zażarta walka. W tej chwili o pięć pozostałych miejsc bije się osiem drużyn, choć szanse New York Giants są mocno teoretyczne. Musieliby nie tylko pokonać w ostatnim meczu Philadelphię Eagles (to spotkanie ma zresztą spore szanse stać się jednym z najsłabszych w sezonie), ale i liczyć na ułożenie się po ich myśli absolutnie wszystkich meczy bezpośrednich rywali do ostatniego premiowanego awansem miejsca. Wygląda więc na to, że obrona mistrzowskiego tytułu zakończy się już w grudniu. Powiedzmy sobie szczerze, tegoroczni Giants nie zasłużyli na więcej.

5. Na drugim miejscu są jak na razie Green Bay Packers, którzy zaczynają nabierać rozpędu w najwłaściwszym momencie. Tym razem kompletnie rozbili Tennessee Titans. Aaron Rodgers podał na trzy przyłożenia i dołożył jedno biegiem. Jeśli wygrają w niedzielę w Minnesocie, zapewnią sobie "wolny los" w pierwszej rundzie play-off.

6. Nie będzie to jednak takie łatwe, bo Vikings mają fenomenalną końcówkę sezonu. Tym razem z łatwością rozbili najlepszych w AFC Houston Texans. Vikings wiedzą, że muszą pokonać Packers, by wejść do play-off, więc zapowiada się pasjonujący pojedynek.

7. Z trzeciego miejsca najprawdopodobniej zakwalifikują się San Francisco 49ers, bo trudno oczekiwać, by w ostatniej kolejce ulegli u siebie Arizona Cardinals. 49ers po imponującym zwycięstwie nad Patriots tydzień temu, tym razem zostali zmiażdżeni przez Seattle Seahawks. Ekipa ze stanu Washington zagrała jeden z najlepszych defensywnych meczy roku, a ofensywa wysłała najlepszą do wczoraj obronę NFL do domu z bagażem 42 punktów, czyli niemal 1/4 tego, co 49ers stracili w sumie w 14 wcześniejszych meczach. Russel Wilson grał fenomenalnie, podał na cztery przyłożenia i pokazał, że tegoroczny wybór najlepszego debiutanta sezonu będzie naprawdę trudny. Seahawks najprawdopodobniej wejdą do play-off z piątej lokaty i wówczas w pierwszej rundzie play-off do ich pojedynku ze zwycięzcą NFC North.

8. Co może oznaczać starcie Russel WIlson kontra RG3! W przyszłą niedzielę w Waszyngtonie miejscowi Redskins pod wodzą Griffina zmierzą się z Dallas Cowboys. Wygrani w tym meczu zajmą pierwsze miejsce w dywizji i podejmą w pierwszej rundzie play-off Seattle Seahawks (nie zazdroszczę), a przegrani najprawdopodobniej pożegnają się z sezonem, bo niezależnie od tego jak słabi są ostatnio Chicago Bears nie wyobrażam sobie ich porażki w ostatnim meczu sezonu z Detroit Lions.

9. Przegląd indywidualnych rekordów:
- Calvin Johnson z Detroit Lions złapał w sobotę podania na 225 jardów i pobił w ten sposób rekord ilości jardów w sezonie Jerry'ego Rice'a z 1995 r. Johnson ma ich na koncie 1892 i wciąż jeden mecz do rozegrania. Ma szansę stać się pierwszym w historii reciverem, który w jednym sezonie złapał podania na ponad 2 tys. jardów. Warto jednak zauważyć, że do tych wszystkich jardów Johnson dołożył jedynie pięć przyłożeń (Rice miał 15), a jego ekipa wygrała jedynie cztery mecze , podczas gdy 49ers Rice'a zaliczyli 11 zwycięstw i weszli do play-offów
- Andrew Luck poprawił zeszłoroczny rekord Cama Newtona największej ilości jardów podaniowych w wykonaniu debiutanta. Ma ich na koncie 4183 i jeszcze jeden mecz przed sobą. Przypomnę tylko, że trzecie miejsce w tej klasyfikacji dzierży niejaki Payton Manning, którego Luck zastąpił w ekipie Colts
- Adrian Peterson zagrał poniżej swojego normalnego poziomu przeciwko Texans (tylko 86 jardów biegowych, po raz pierwszy od dwóch miesięcy nie przekroczył setki) i ma na koncie 1898 jardów w sezonie; 2 tys. jardów jest w jego zasięgu, ale wyniku Erica Dickersona 2105 jardów już raczej nie poprawi. A przynajmniej mam taką nadzieję, bo w ostatnim meczu gra przeciwko Packers.
- Rekord sacków w jednym sezonie wynosi 22.5. Dwa tygodnie temu wydawało się, że pobije go Aldon Smith z 49ers, który po 13 meczach zgromadził ich 19, jednak w dwóch ostatnich kolejkach nie dołożył nic do tego dorobku. W tej chwili najbliżej jest J.J. Watt z Houston Texans, który ma na koncie 20.5 sacku. Jeśli w ostatnim meczu dopadnie Andrew Lucka 2.5 razu (połówki pojawiają się, gdy dwaj gracze wspólnie powalą rozgrywającego rywali), będzie rekordzistą.

wtorek, 18 grudnia 2012

Green Bay Packers zagrali dość słabo. Wyjazdowe zwycięstwo nad Chicago Bears zapewniało im pierwsze miejsce w NFC North i przepustkę do play-offów. Jednak od początku meczu ofensywa miała problemy ze złapaniem rytmu. Tradycyjnie nawalała linia ofensywna, przez którą Aaron Rodgers jest najczęściej sackowanym rozgrywającym w NFL. Bears ustawili obronę w taki sposób, by utrudnić maksymalnie grę podaniową, co ułatwiało akcje biegowe. Co z tego kiedy (poza kilkoma wyjątkami) gra dołem przynosiła niewielkie zyski.

Słabo zagrał Aaron Rodgers. Co prawda w statystykach świetnie wyglądają jego trzy podania na TD do Jamesa Jonesa, ale przy okazji przestrzelił kilka naprawdę łatwych rzutów, posyłając piłki za plecy reciverów.

Zawiodły special teams. Przede wszystkim kicker Mason Crosby, który znów spudłował dwa łatwe field goale. Mike McCourty ewidentnie stracił już wiarę w swojego kickera, bo nawet przy niewielkich dystansach od bramki ordynował rozegranie czwartej próby, zamiast posyłać na boisko Crosby’ego. Co ciekawe na konferencji prasowej po meczu powiedział, że wciąż w niego wierzy. Brak wartościowego kickera może się na Packers zemścić w play-offach. Nie jest to może specjalnie efektowna pozycja, ale w meczach na styku często właśnie te ciułane przy field goalach punkty przesądzają o zwycięstwie.

Dodatkowo na 8 minut przed końcem meczu przy 11 punktowym prowadzeniu Packers Randall Cobb zamiast po puncie wykonać akcję powrotną i pozwolić Rodgersowi na zużycie tych ostatnich minut w serii ofensywnej, próbował tzw. „trick play” co skończyło się stratą tuż przed własnym polem punktowym. Oczywiście trudno winić Cobba, bo to nie on wybrał taki wariant rozegrania akcji, tylko dostał takie polecenie od sztabu trenerskiego. Niemniej jednak wykonanie też pozostawiało wiele do życzenia.

W tej sytuacji do akcji wkroczyła obrona. Obrona, która ożywiona powrotem po kontuzji Claya Matthewsa wykonała kawał dobrej roboty. Matthews miał sześć zatrzymań i dwa sacki, a reszta obrony przez cały wieczór nie pozwalała rozwinąć skrzydeł ani QB Jayowi Cutlerowi (zaledwie 12/21, 135 jardów, TD i INT), ani RB Mattowi Forte, który w 20 biegach zyskał jedynie 69 jardów. W sumie ofensywa Bears zyskała tylko 190 jardów przez cały mecz. Właściwie jedynym poważnym błędem obrony była sytuacja w trzeciej kwarcie, gdy Alshon Jeffery urwał się obrońcom i Morgan Bunett ratował się przewinieniem, by nie dopuścić do przyłożenia. Jednak nawet gdy Bears dostali piłkę na jeden jard od pola punktowego Packers, nie byli w stanie się tam wedrzeć i musieli zadowolić się trzema punktami.

Packers w tej chwili są na trzecim miejscu w NFC. Wciąż mają szansę na drugie. Muszą tylko wygrać swoje dwa mecze (w tym na trudnym terenie w Minnesocie) i liczyć na potknięcie San Francisco 49ers, którzy mają przed sobą trudny wyjazd do Seattle.

Bears po świetnym starcie przegrali pięć z sześciu swoich ostatnich meczy i wypadli poza play-offy, przynajmniej na razie. Do końca sezonu mają dwa mecze ze słabymi w tym roku ekipami (Lions i Cardinals), a bilansem 8-6 w NFC legitymuje się aż pięć zespołów.

 

W skrócie:

1. Tydzień temu Patriots wydawali się nie do zatrzymania, po tym jak rozbili u siebie Texans. Wystarczył jednak tylko tydzień i znów stali się śmiertelnikami. A wszystko za sprawą San Francisco 49ers, którzy przemierzyli cały kraj w drodze do Massachusetts i wygrali 41:34. Patriots przegrywali już 31:3. Zdołali doprowadzić do remisu, ale na więcej nie było ich stać. Znów nawaliła obrona podaniowa. Colin Caepernick miał tylko 14 udanych podań, ale wystarczyło mu to zdobycia 4 TD i 216 jardów. Słabiej zagrał Tom Brady, który miał co prawda na koncie 443 jardy, ale zaledwie jedno przyłożenie przy dwóch stratach.

2. Tym meczem Tom Brady chyba pogrążył swoje szanse na nagrodę MVP sezonu zasadniczego, zwłaszcza, że tempa nie zwalnia Payton Manning, którego Broncos łatwo pokonali Baltimore Ravens. Ekipa z Denver już raczej nie odda drugiego miejsca w AFC.

3. Atlanta Falcons wciąż mnie nie przekonują, choć po tym jak zmietli z powierzchni ziemi aktualnych mistrzów NFL New York Giants wygrywając 34:0 jestem w stanie uwierzyć, ze zdołają wygrać choć jeden mecz w play-offach. Ale wciąż nie postawiłbym na to większych pieniędzy.

4. Porażkę Giants wykorzystali ich rywale z AFC East: Washington Redskins i Dallas Cowboys. Wszystkie trzy ekipy mają bilans 8-6. Cowboys pokonali po dogrywce Pittsburgh Steelers, a Redskins, mimo braku kontuzjowanego RG3 nadspodziewanie łatwo uporali się z Cleveland Browns. Chwilowo na prowadzeniu w dywizji są Redskins i całkiem możliwe, że to bezpośredni mecz między nimi i Dallas Cowboys w ostatniej kolejce NFL zdecyduje, który z zespołów AFC East zagra pierwszy mecz play-off u siebie.

5. Houston Texans pokonali u siebie Andrew Lucka i jego Colts. Tym samym zapewnili sobie pierwsze miejsce w AFC South.

6. Adrian Peterson atakuje biegowy rekord NFL. RB Minnesoty potrzebuje 2106 jardów w sezonie, by zostać rekordzistą ligi. Na razie ma 1812 i dwa mecze do rozegrania. W niedzielę zaliczył 212 jardów. Do pobicia rekordu potrzebuje jeszcze 294. A co ważniejsze, jego zespół wciąż liczy się w walce o play-offy, czego absolutnie nikt nie spodziewał się w sierpniu.

7. Russel Wilson ma przechlapane. W każdym innym sezonie rozgrywający Seattle Seahawks miałby zapewnioną nagrodę dla najlepszego ofensywnego debiutanta NFL. Jednak w tym roku został przyćmiony przez Andrew Lucka i RG3. Możliwe jednak, że to Wilson zajdzie najdalej z tej trójki. Na pewno ma wokół siebie znacznie lepsze zespoły, niż dwa pierwsze wybory tegorocznego draftu. W niedzielę Seahawks znów zdobyli 50 punktów, a Wilson zaliczył jedno podanie na TD i trzy przyłożenia biegowe.

8. Sebastian Janikowski, jedyny gracz NFL urodzony w Polsce, był jedynym punktującym w spotkaniu dwóch outsiderów. Janikowski wykorzystał pięć z sześciu field goali, a jego Riders pokonali Kansas City Chiefs 15:0. Sebass, może przeniósłbyś się do Packers?

9. W przyszłym tygodniu warto przyjrzeć się bliżej trzem ciekawym konfrontacjom. O 19 naszego czasu Pittsburgh Steelers podejmują Cincinnati Bengals, a zwycięzca tego meczu z dużym prawdopodobieństwem awansuje do play-offów. Przegrany będzie musiał obejść się ze smakiem.
New York Giants jadą do Baltimore (22:25 naszego czasu). Przegrana, przy jednoczesnych zwycięstwach Redskins (na wyjeździe z Eagles, niemal pewne) i Cowboys (u siebie z Saints, prawdopodobne) w praktyce eliminuje obrońców tytułu z play-offów. Porażka Baltimore przy zwycięstwie Bengals sprawi, że te dwa zespoły zmierzą się w ostatnim meczu sezonu zasadniczego o zwycięstwo w AFC North.
Trzecim pasjonującym meczem będzie wyjazd San Francisco 49ers do Seattle (2:20 naszego czasu). Na tym gorącym terenie jeszcze nikt w tym roku nie wygrał, a porażka 49ers może ich pozbawić pierwszego miejsca w NFC West.



środa, 12 grudnia 2012

W poniedziałkowy wieczór cała Ameryka zasiadła przed telewizorami, by obejrzeć szeroko reklamowane starcie dwóch najlepszych ekip w AFC. Na Gilette Stadium miejscowi New England Patriots z bilansem 9-3 spotkali się z Houston Texans, legitymujących się bilansem 11-1. Jednak na boisku tylko jedna ekipa pokazała, że zasługuje na miano elity, a byli nią Patriots, którzy wygrali 42:14.

Mecz rozstrzygnął się już na początku trzeciej kwarty, gdy gospodarze objęli prowadzenie 28:0. Dopiero wówczas Texans byli w stanie cokolwiek zdziałać w ofensywie przeciwko rozluźnionym Pats. W końcówce spotkania na boisku pojawiły się głębokie rezerwy, łącznie z rezerwowymi quarterbackami.

 

W ekipie Patriots świetnie funkcjonował właściwie każdy element gry. Tom Brady podał na cztery przyłożenia, 130 jardów zdobyli RB gospodarzy, a defensywa wyłączyła rywali z gry. Po raz kolejny świetnie spisała się defensywa biegowa, która pozwoliła Arianowi Fosterowi na zdobycie jedynie 46 jardów dołem przy jego średniej wynoszącej niemal 92 jardy na mecz. Do tego jednak już się w tym sezonie przyzwyczailiśmy.

Ważniejsza była świetna postawa obrony podaniowej. Co prawda Matt Schaub nie jest rozgrywającym klasy Brady’ego, ale sroce spod ogona nie wypadł, a  Andre Johnson należy do najlepszych reciverów w lidze. Jednak obrona Patriots nie pozwoliła im rozwinąć skrzydeł. Devin McCourty odżył po przeniesieniu na pozycję safety, a nowy nabytek Aquib Talib i wybrany w siódmej rundzie tegorocznego draftu Alfonzo Dennard tworzą całkiem przyzwoity duet cornerbacków.

 

Po tym spotkaniu kibice Texans mają sporo wątpliwości co do ich ekipy, która wciąż ma najlepszy bilans w AFC, ale do rozegrania jeszcze trzy mecze, w tym dwa przeciwko niebezpiecznym Indianapolis Colts na czele z Andrew Luckiem.

Patriots stali się głównym faworytem do wygrania Super Bowl, ale niestety nie opuszczają mnie wspomnienia tych świetnych sezonów zasadniczych, po których przychodziło rozczarowanie w play-off (na czele z 2007 i 2010).

 

W skrócie:

1. Packers męczą się, popełniają błędy, ale wygrywają. W tym tygodniu pokonali u siebie Detroit Lions 27:20. Na szczęście dla Green Bay zbliża się powrót do składu kontuzjowanych Claya Matthewsa, Grega Jenningsa i Charlesa Woodsona. Mimo to obawiam się, że to wciąż za słaba ekipa na Super Bowl, zwłaszcza w silnej NFC.

2. RG3 wciąż walczy o play-offy. Pierwszoroczny rozgrywający Washington Redskins doznał paskudnie wyglądającej kontuzji kolana w końcówce meczu z Baltimore Ravens (na szczęście nic poważnego nie uszkodził). Na ostatnie minuty wszedł jego zmiennik, również debiutant, Kirk Cousins, który najpierw podał na TD, a potem biegiem zdobył 2-punktowe podwyższenie, doprowadzając do dogrywki, w której Redskins wygrali.

3. Pittsburgh Steelers odzyskali Big Bena Roethlisbergera, który wrócił po kontuzji, ale przegrali. U siebie. Z San Diego Chargers. Auć! Na szczęście dla nich wysokie prowadzenie w czwartej kwarcie roztrwonili także Cincinnati Bengals. Obie te ekipy walczą o ostatnie miejsce w play-offach. Jednak chwały nie przysparza im fakt, że ich najgroźniejszym rywalem są New York Jets z Markiem Sanchezem. Tak, tym samym Sanchezem, który stracił piłkę po wbiciu się głową w tyłek własnego kolegi.

4. Za każdym razem, kiedy wydaje mi się, że Arizona Cardinals niżej upaść nie mogą, okazuje się, że jednak się myliłem. Tym razem przegrali z Seattle Seahawks 58:0. Pięćdziesiąt osiem do zera! Rekord NFL wynosi 59:0 i gdyby trener Seattle nie zlitował się w końcówce tylko kazał kopać field goala, moglibyśmy być świadkami największego pogromu w historii ligi. Pytanie brzmi jakim cudem ten zespół zdołał wygrać pierwsze cztery mecze w sezonie?

5. To się w końcu musiało zdarzyć. Od początku sezonu piszę, że Atlanta Falcons to ekipa znacznie słabsza, niż wskazuje na to jej bilans zwycięstw i porażek. Tym razem polegli sromotnie w Nashville, gdzie zmłóciła ich ekipa Carolina Panthers. Genialny mecz rozegrał Cam Newton, który do 287 jardów i 2 TD podaniami dołożył 116 jardów i 1 TD biegowy. Najważniejsze pytanie brzmi, dlaczego Panthers nie grali tak od początku sezonu. Przecież w tej drużynie tkwi naprawdę ogromny potencjał.

6. Adrian Peterson nie przestaje zadziwiać. W zwycięskim meczu przeciwko Chicago Bears to znów on właściwie jednoosobowo ciągnął ofensywę Minnesoty Vikings. Zdobył 154 jardy biegiem i już tylko trzystu brakuje mu do przekroczenia magicznej granicy 2 tys. jardów biegiem w sezonie, co udało się przed nim tylko sześciu RB w historii. Zagrożony jest nawet rekord NFL wynoszący 2106 jardów, choć do tego Peterson musiałby zdobywać biegiem przeszło 160 jardów na mecz. I to wszystko zaledwie rok po chirurgicznej rekonstrukcji więzadeł w kolanie!

niedziela, 09 grudnia 2012

Dziś w nocy polskiego czasu wręczono Nagrodę Heismana dla najlepszego gracza NCAA, najbardziej prestiżową nagrodę w akademickim footballu. Wcześniej poznaliśmy rozstrzygnięcia w najważniejszych konferencjach, wiemy też już kto zagra o mistrzostwo kraju i w najbardziej prestiżowych Bowls. Zapraszam na krótkie podsumowanie tegorocznego sezonu akademickiego.

 

1. Notre Dame (prawie) na szczycie

Notre Dame po raz pierwszy od 1993 r. znalazło się na szczycie. Ekipa ta była jedyną w rankingu BCS, która zakończyła sezon niepokonana (12-0) i bez cienia wątpliwości zajęła w nim pierwsze miejsce. Drugą niepokonaną ekipą było Ohio State, ale drużyna ta nie jest uwzględniana w rankingu BCS i nie otrzyma zaproszenia do żadnego z Bowls ze względu na odbywaną karę za nieprawidłowości w rekrutacji graczy.

Notre Dame była ekipą bez błysku w ofensywie, ale ich defensywa, prowadzona przez Mantiego Te'o, była klasą sama dla siebie i niejednokrotnie w dramatycznych momentach to formacja defensywna zapewniała "Walczącym Irlandczykom" zwycięstwa.

Pierwsze miejsce Notre Dame to historia z gatunku tych, które amerykanie uwielbiają. Szkoła z ogromnymi tradycjami, od wielu lat pogrążona w kryzysie. Wielu seniorów (czyli zawodników grających czwarty rok) zapisało się do Notre Dame, kiedy ta przeżywała swój najgorszy sezon w historii. A teraz są prawie na szczycie.

Został im tylko jeden mecz.

 

2. Trzeci finał w ciągu czterech lat

Alabama dokonała czegoś niesamowitego. Po raz trzeci w ciągu czterech lat awansowała do krajowego finału. Jest to o tyle niezwykłe, że przecież w footballu akademickim gracz może rozegrać maksymalnie cztery sezony. Co roku każda drużyna musi zrezygnować z grupy najbardziej doświadczonych i często najlepszych graczy. A jednak stałość Alabamy pod wodzą Nicka Sabana dowodzi, że mądrze prowadzony program ma szansę stać się dynastią mistrzowską.

Jednak nie obyło się bez wpadek. W tym roku była nią przegrana u siebie z ekipą Texasu A&M. Gdyby nie to, "Szkarłatny Przypływ" zapewne skończyłby sezon na pierwszym miejscu, przed Notre Dame. Mało brakowało, a Alabama nie zakwalifikowałaby się do meczu o mistrzostwo kraju. Na szczęście dla nich niespodziewane porażki w końcówce rozgrywek poniosły Kansas State i Oregon, co pozwoliło Alabamie na zajęcie 2. miejsca w rankingu BCS.

Oczywiście były też momenty niezwykłe. Jak nieprawdopodobna wygrana w końcówce z LSU. Jak zwycięstwo po pasjonującym meczu z Georgią w spotkaniu o mistrzostwo konferencji SEC, gdy było wiadomo, że zwycięzca zapewni sobie miejsce w krajowym finale.

Ekipa Nicka Sabana ma szansę przejść do historii. Ale by to zrobić muszą pokonać 7 stycznia Notre Dame (2.30 polskiego czasu). Będzie to spotkanie dwóch najlepszych defensyw w całym footballu akademickim. Minimalnie lepsza jest obrona Notre Dame, ale dla mnie faworytem jest Alabama, ze względu na bardziej zrównoważoną i konsekwentną ofensywę.

 

3.  Johnny Manziel z Heismanem

Pierwszoroczniak z Texasu A&M zachwycił wszystkich - kibiców, ekspertów, innych zawodników. W sezonie zdobył 3419 jardów podaniowych (68,3% udanych podań, 24 TD, 8 INT) oraz 1181 jardów biegiem (19 TD), poprawiając rekordy konferencji SEC należące do Cama Newtona. Co więcej był to pierwszy sezon Texasu A&M w SEC i ich bilans 10-2 jest znacznie lepszy niż ktokolwiek się spodziewał.

Jednak Manziel długo uznawany był za efektownego gracza, który nie potrafi wygrywać wielkich meczów. To wszystko zmieniło się, gdy jego ekipa pojechała do Alabamy i sensacyjnie pokonała niezwyciężonych do tej pory obrońców mistrzowskiego tytułu. Od tej pory Manziel zwany "Johnny Football" został głównym kandydatem do Nagrody Heismana, którą w sobotę wieczorem (amerykańskiego czasu) wręczono mu, jako pierwszemu w historii pierwszoroczniakowi. Strach pomyśleć, że ma przed sobą jeszcze trzy lata uniwersyteckiej kariery.

 

4. Upadek USC

Przed sezonem w rankingu AP USC zostało uznane za najlepszy zespół w kraju. Na swój czwarty rok zdecydował się powrócić Matt Barkley, rozgrywający tej ekipy. Wszyscy wróżyli mu wybór w pierwszej rundzie draftu NFL, ale on zdawał sobie sprawę, że jest słabszy od Andrew Lucka i RG3. Wymarzył sobie więc inny koniec. Wraca na ostatni sezon na uczelnię, jego ekipa zdobywa mistrzostwo kraju, on Nagrodę Heismana i zostaje numerem 1 dość słabo zapowiadającego się draftu 2013. Nic z tego się nie udało i zapewne nie uda. Barkley zawodził, jego ekipa zanotowała bilans zaledwie 7-5 i na koniec sezonu zagra w podrzędnym Sun Bowl. Do tego z pierwszego miejsca przed sezonem wypadła w ogóle poza ranking BCS (obejmujący 25 najlepszych drużyn w kraju).

Draft 2013 wciąż zapowiada się słabo, zwłaszcza pod względem QB, więc  w spragnionej dobrych rozgrywających NFL pewnie ktoś zaryzykuje i weźmie Barkley w pierwszej rundzie draftu. Ale z marzeniami o numerze 1 może się zapewne pożegnać.

 

5.  Mistrzowie czterech najmocniejszych konferencji

O SEC już pisałem.

W meczu finałowym Pac-12 Stanford po zaciekłym meczu pokonał UCLA. Występ UCLA w tym meczu był pewną niespodzianką, bo przed sezonem wszyscy stawiali na USC. Jednak jak to się skończyło można przeczytać wyżej.

Big 12 wygrało Kansas State, wyprzedzając o włos Oklahomę. W tej konferencji nie ma meczu finałowego.

W meczu finałowym Big 10 Winsconsin wystąpiło tylko z powodu kar nałożonych na Ohio State i Penn State. Jednak tej dość przeciętnej ekipie niespodziewanie udało się pokonać Nebraskę aż 70:31 i zdobyć tytuł mistrzowski.

 

6. Bowls

To seria meczy na koniec sezonu, w których mierzą się te spośród drużyn FBS, które mają przynajmniej 50% zwycięstw. Meczy jest w sumie 35. Zasady kwalifikacje do poszczególnych są dość skomplikowane. W niektórych tradycyjnie występują ekipy z jakiejś konferencji, w innych zależy to od rankingu BCS, a  w mniej prestiżowych dochodzi kwestia dostępnych ekip (część wybiera te bardziej prestiżowe).

Najważniejszymi są te skupione w Bowl Championship Series, na czele z meczem o mistrzostwo kraju. W tym roku zagrają w nich:

BCS National Championship Game: #1 Notre Dame - #2 Alabama

Fiesta Bowl: #4 Oregon - #5 Kansas State

Orange Bowl: #12 Florida State - #15 Northern Illinois

Sugar Bowl: #3 Florida - #21 Louisville

Rose Bowl: #6 Stanford - Wisconsin

 

Z pozostałych Bowls bardzo ciekawe mogą okazać się dwa. W Cotton Bowl zmierzą się #9 Texas A&M z #11 Oklahomą. Z kolei w Capital One Bowl zagrają #7 Georgia i #16 Nebraska.

Pierwsze Bowls już 15 grudnia, zwieńczeniem będzie mecz o mistrzostwo kraju 7 stycznia.Pełen rozkład można znaleźć po kliknięciu w link.

1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10